W tym artykule  spróbuję przedstawić zebraną wiedzę  i zrobić przegląd obserwacji Tatr ze  Świętego Krzyża.

Obserwacje Łysej Góry w XVI wieku.

O potencjale obserwacyjnym Łysej Góry pisał już Sarnicki w  książce Descriptio veteris et novae Poloniae cvm divisione eivsdem veteri et nova   z 1585 roku.
Więcej na ten temat napisałem w poście ,
W poście tym, poza informacją o XVI wiecznych obserwacjach Łysej Góry , znajdziemy zapiski z 25 lipca 1804 r. z Babiej Góry o obserwacji Świętego Krzyża oraz tekst Jana Długosza z XV wieku o potencjale obserwacyjnym  Góry Chełmo.

Pierwsze zapisy o obserwacjach Tatr – XIX wiek.

Pierwsze potwierdzone zapisy o obserwacji Tatr ze Świętego Krzyża znajdujemy w dziełach  z XIX wieku.
Dnia 13 grudnia 1805 r. na posiedzeniu Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk Stanisław Staszic przedstawił pierwszą ze swoich dwunastu rozpraw o ziemiorodztwie gór Polski.
Rozprawa pierwsza została wydana przez drukarnię  Xięży Piarów  pod tytułem „O ziemiorodztwie gór dawniey Sarmacyi, a późniey Polski pierwsza rozprawa o równinach tey krainy, o pasmie Łysogór, o części Beskidów i Bielaw czytana na posiedzeniu publiczném Tow. Warsz. przyiaciół Nauk, dnia 13. Grudnia 1805 / przez Stanisława Staszica.”
Na stronie 52  wymienionego dzieła  ( którego treść jest tu – link do zasobu  ) znajdujemy tekst opisujący widok z Łysej Góry na południe – szczyty Tatr  :
„” Przeciwnie spoyrzawszy na południe: im daley, tem wyżej podnosi się cały poziom.   Zdaie się iakoby iedna ciągła niezmierna góra, stopniami szła co raz wyżey: stopniami iedne po drugich sadziłą grzbiety. Daleko, na wszystkich końcu, tu stąd iescze przeszło mil 30.  pierwszy raz, mieszające się z obłokami,  dozierać białe Kolibaha, i starego Krapaku sczyty.””
O ziemiorództwie gór dawnej Sarmacji, a później Polski, Warszawa 1805.

Co oznaczają ” białe Kolibaha i starego Krapaku szczyty” znajdujemy w przypisie 24 na stronie 53 wymienionego dzieła.

Tekst przypisu: „naywyższemi gorami z wszystkich Karpatów są w Tatrach wielki kolbach, czy Kolibaho,  i wielki Krapak! Ten ostatni teraz, mieszkańcy tameczni, nazywaią wysoka albo wielka, od nazwiska dziedziny, którei hotar na tey górze.”
O ziemiorództwie gór dawnej Sarmacji, a później Polski, Warszawa 1805.
W 1815  r. na bazie wspomnianych 12 rozpraw powstała książka  Stanisława Staszica ” O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór i równin Polski, Warszawa 1815. „
W niej  na stronie 29 znajdujemy  wspomniany tekst z pierwszej rozprawy z 1805 r.  z drobnymi zmianami – literówkami:
” Daleko, na wszystkich końcu, tu stond jescze przeszło mil 30.  pierwszy raz, mieszające się z obłokami,  dozierać białe Kolibaha, i starego Krapaku sczyty.”
Stanisław Staszic „O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór i równin Polski” 1815 r. str. 29.
Na stronie 30 znajduje się przypis bardzo podobny do tego z 1805 r..  Jest w nim natomiast dodatkowa informacja, której nie było wcześniej.  Pojawia się nazwa szczytu  „Wielka Lomnicka Lomnicer spitze”   :
„wielki Krapak! ten ostatni teraz mieszkańcy tamecznie nazywaja wysoka albo Wielka Lomnicka Lomnicer spitze ….”
Stanisław Staszic „O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór i równin Polski” 1815 r. str. 30.
W książce Józefa Gackiego „Benedyktyński klasztor świętego Krzyża na Łysej Górze” wydanej w 1873 roku znajdujemy ciekawy tekst : ” Sarnicki (Deser. polon. str. 1908), powiada że kościół i klasztór na Łysej Górze z odległości mil dziesięciu widzieć można;
a gdyby kto zbudował wyższą od kościoła wieżę z oknami, na którejby latarnia
albo lampa w nocy się paliła, tedyby widzieć się dawała dalej niż o mil piętnaście. Z teraźniejszej wieży
kościelnej dojrzeć można przeszło o mil trzydzieści oddalone Tatry „ (mila polska – ok. 8 km – przyp. red. )

Lata 90-te XX wieku – przegląd prasy.

Przenieśmy się jednak do lat bliższych – 90-tych XX wieku.  Gdzie możemy znaleźć pierwsze zdjęcia Tatr z Gór Świętokrzyskich ?
Jako osoba urodzona w regionie świętokrzyskim, pamiętam, że  jako dziecko spotkałem się  z informacją o takiej obserwacji.  Potwierdzał to też mój tata, mówiąc , że na pewno w latach 90-tych pisała o takich obserwacjach prasa lokalna. Jakiś punkt zaczepienia jest .  Postanowiłem przeszukać archiwa z lokalną prasą . Nie musiałem nawet wychodzić z domu,  skorzystałem z zasobów  Świętokrzyskiej Biblioteki Cyfrowej .
Poniżej przedstawiam efekty prac , analiz i kwerendy.
Zaczynamy od pierwszej wzmianki w gazecie Słowo Ludu , wydanie z 7.12.1994link do zasobu
Słowo Ludu 1994, XLV, nr 283.  Data wydania: 1994.12.07.

Już w pierwszym zdaniu mamy informację „Ze Świętego Krzyża 2 i 3 bm. (2 i 3 grudnia 1994 – przyp. red.) doskonale widoczne były Tatry.” W dalszej części czytamy „Można je było podziwiać od godzin rannych do zachodu słońca. Wtedy nad Polską zalegał rozległy słoneczny wyż baryczny przy temperaturze kilku stopni mrozu – poinformował nas kustosz Muzeum Świętokrzyskiego Parku Narodowego na Św. Krzyżu, Jerzy Dołęga-Chodasiewicz.”

O Panu Jerzym Dołędze-Chodasiewiczu będzie jeszcze w dalszej części tego tekstu. Wracamy do tekstu ze Słowa Ludu, który przedstawia nam opis obserwacji oraz warunki pogodowe (typowe warunki inwersyjne).

„Przy zmieniającej się w ciągu dnia kolorycie nieba i „oceanu” mgieł tworzących horyzont od bieli do granatu, łańcuch Tatr przybierał także barwę od jasnoszarej do ciemnego granatu na tle ciemniejącego różu nieba, podczas zachodu słońca. Zjawiska tego nie można przewidzieć, jednak występuje ono tylko w okresie późnej jesieni, zimy i wczesnej wiosny, w warunkach mroźnego wyżu. Wówczas, masa ciężkiego powietrza spływająca z północy przytłacza zalegające w dolinie Wisły zanieczyszczenia powietrza i mgły, odsłaniając wysoko położone Tatry”.

Kolejna wzmianka o widoczności Tatr ze Świętego Krzyża  w lokalnej prasie miała miejsce dopiero kilka lat później –  wydanie gazety Słowo Ludu z 28.01.1997link do zasobu  .

Słowo Ludu 1997, XLVI, nr 23 (kieleckie W1). Data wydania: 1997.01.28.
W artykule „Tatry jak na dłoni” poza tekstem znajdujemy zdjęcie! Zdjęcie jest czarno białe, ale jakość jest wystarczająca by zidentyfikować same Tatry.
Słowo Ludu 1997, XLVI, nr 23 (kieleckie W1).  Data wydania: 1997.01.28 Fot. P.Polak . Opis zdjęcia: „Ponad mgłą widać tatrzańskie szczyty”.
Poniżej znajduje się opis widocznych szczytów. Widoczne szczyty to Łomnica, Lodowy , Gerlach a nawet Kończysta. Jest to pierwsze udokumentowane zdjęcie w Polsce na którym widzimy oddalony o ponad 200 km obiekt – szczyt Kończysta.
Opis szczytów- Paweł Kłak. Słowo Ludu 1997, XLVI, nr 23 (kieleckie W1).  Data wydania: 1997.01.28 Fot. P.Polak . Opis zdjęcia: „Ponad mgłą widać tatrzańskie szczyty”.
Przejdźmy do tekstu. Treść nagłówka  „Patrząc ze Świętego Krzyża przez lornetkę można nawet odróżnić szczyty”  oraz tytuł” Tatry jak na dłoni”.
We wstępie czytamy  ” Ze Świętego Krzyża wczoraj (27.01.1997 – przyp. red.) widać było Tatry.  -Zdarza się to tak rzadko, ledwie kilka razy do roku – mówił zachwycony tym widokiem Andrzej Szlufik, prowadzący bar „Gołoborze”.”
Poza wypowiedzią  Andrzeja Szlufika , prowadzącego bar „Gołoborze” (w Hucie Szklanej – przyp. red.) znajdziemy wypowiedź, wspomnianego wcześniej (w artykule Słowa Ludu z 1994- przyp. red.)  Jerzego Chodasiewicza, kustosza świętokrzyskiego muzeum.
” Kustosz świętokrzyskiego muzeum Jerzy Chodasiewicz, mieszkający w budynku muzeum codziennie patrzy w stronę Tatr. –W tym roku widzę je już po raz szósty. Szczególnie dobrze widoczne były w niedzielę (26.01.1997 – przyp .red.) przed godziną 17 – mówi J. Chodasiewicz. – Na tle różowego nieba wyraźnie rysowała się granatowa sylweta gór.”
Ta wypowiedź pana Jerzego Chodasiewicza, mieszkającego na Świętym Krzyżu od 1969 r.  jest bardzo ważna. Potwierdza ona, że  jego obserwacje  miały charakter świadomy i celowy („codziennie patrzę w stronę Tatr”) oraz cykliczny . Moglibyśmy go dziś nazwać pionierem obserwacji długodystansowych w Polsce.
Gdy czytałem ten tekst po raz pierwszy pomyślałem , że muszę skontaktować się z Panem Jerzym.  Bardzo prawdopodobne, że posiada starsze zdjęcia niż to umieszczone w Słowie Ludu. Zacząłem w internecie szukać informacji o naszym bohaterze Panu Jerzym. Niestety pierwsze zapytanie w wyszukiwarce zwróciło przykrą informację:  Jerzy Dołęga-Chodasiewicz  ur. 1932, zm. 2020.  Śp. Jerzy Dołegą-Chodasiewicz był kustoszem Muzeum Przyrodniczo-Leśnego Świętokrzyskiego Parku Narodowego na Świętym Krzyżu od 1969 r. i tam mieszkał. Poza tym, że był leśnikiem, kustoszem muzeum, przewodnikiem  był  również jednym z niewielu polskich syndonologów – zajmował się badaniami naukowymi i popularyzacją wiedzy nad Całunem Turyńskim (link). Ostatnie lata życia spędził w Domu Pomocy Społecznej im. Florentyny Malskiej w Kielcach.

Wróćmy do dalszej części tekstu ze Słowa Ludu.

” W poniedziałek (27.01.1997 – przyp. red.) góry można było oglądać cały dzień chociaż koło południa częściowo przesłonił je pas mgieł. Tatry ze Św. Krzyża widać tylko zimą, kiedy mroźne powietrze zalega w niecce między Górami Świętokrzyskimi, a Podhalem, przyciskając do ziemi zanieczyszczenia nad Krakowem. Mimo 200 km odległości, patrząc przez lornetkę można nawet odróżnić szczyty. – Na pierwszym planie bliżej nas znajdują się Tatry Bielski – wyjaśnia kustosz, który jest wielki miłośnikiem Tatr. – Potem jest masyw Morskiego Oka z Mięguszowieckimi Turniami, Wysoką, Rysami. Jeszcze dalej widać obłe wierzchołki Tatr Zachodnich. Przy dobrej pogodzie z punktu widokowego koło klasztoru widać także Babią Górę, kominy Grzybowa, Starachowice i Ostrowiec, a z wieży telewizyjnej  – Częstochowę.”

Następnie ciekawa wypowiedź Pana Andrzeja Szlufika „- Tylko raz, w 1982 roku, Tatry można było obserwować przez cały tydzień – dodaje Andrzej Szlufik. – Tym obserwacjom sprzyja wyż skandynawski. Wtedy mroźne powietrze jest bardzo przejrzyste.”. Mamy więc drugiego świadomego obserwatora Tatr z Gór Świętokrzyskich – pana Andrzeja Szlufika .

Zaciekawiony wyszukałem w internecie informacji o wspomnianym na początku tekście barze Gołoborze oraz o samym Andrzeju Szlufiku. Okazuje się ,że w Hucie Szklanej nadal funkcjonuje pensjonat Gołoborze prowadzony przez Andrzeja i Grażynę Szlufik.  Jest więc nadzieja, że odnajdziemy starsze zdjęcia Tatr.

 

Aktualizacja:

Po wrzuceniu tekstu do internetu dostałem od Pana Grzegorza Jagusiaka informację.

„Pierwsze opublikowane zdjęcie Tatr ze Św. Krzyża zostało zrobione najpóźniej w 1993 r. i jest zamieszczone w książce Włodzimierza Sedlaka „Człowiek i Góry Świętokrzyskie”, Książka i Wiedza, W-wa 1993 r. Niestety ze względu na nie najlepszą jakość druku Tatry na nim słabo widać. Nie jest napisane wprost, kto je wykonał, ale ze strony redakcyjnej książki wynika, że może być to sam autor książki, lub Ryszard Kapuściński albo Andrzej Staśkowiak.”

 

Książka Włodzimierza Sedlaka „Człowiek i Góry Świętokrzyskie”, Książka i Wiedza, W-wa 1993 r.

 

Zbliżenie na Tatry na zdjęcie z książki Włodzimierza Sedlaka „Człowiek i Góry Świętokrzyskie”, Książka i Wiedza, W-wa 1993 r.

 

 

Początek XXI wieku – przegląd prasy i internetu.

Kolejna wzmianka o widoczności Tatr ze Świętego Krzyża  w lokalnej prasie miała miejsce dopiero w 2006 roku –  wydanie gazety Słowo Ludu z 12.01.2006 – link do zasobu  .

W artykule „Góry jak na dłoni” poza tekstem znajdujemy zdjęcie wykonane dzień wcześniej tj. 11.01.2006 roku! Zdjęcie jest czarno białe, jakość  nie jest najlepsza ,ale nie ma wątpliwości, że ponad „morzem chmur” widoczne są Tatry . Tatry są „lekko” zdeformowane jakby spłaszczone, prawdopodobnie wynika to wydruku. Zdjęcie jest małej rozdzielczości.

 

Słowo Ludu 2006 R.LVI, nr 10 (świętokrzyskie) Data wydania: 2006.01.12. fot. o D.Kopyto.

Co ciekawe wyraźniejsze zdjęcie (fragment) z tego dnia ukazało się na stronie internetowej Świętego Krzyża – link . Tutaj widzimy tylko fragment zdjęcia – widoczny Gerlach.

Zdjęcie z witryny internetowej www.swietykrzyz.pl . Opis: „11.01.2006 godz.8.40. Widok na Tatry ze Św. Krzyża”.

 

Pora na tekst ze wspomnianego artykułu
” Święty Krzyż. Od niedzieli z klasztoru i wieży telewizyjnej można podziwiać tatrzańskie szczyty. Tatry od Świętego Krzyża oddalone są w linii prostej o około 195 km. Żeby je dostrzec gołym okiem trzeba mieć dużo szczęścia, gdyż jest to możliwe tylko przy szczególnych warunkach atmosferycznych. Zajść bowiem musi zjawisko tzw. inwersji, czyli zróżnicowania gęstości powietrza o różnej temperaturze. To ciepłe pozostaje u góry, a zimne opada na dół. -Górskie szczyty można zobaczyć zwykle raz lub dwa razy w roku i zawsze zdarza się to zimą – mówi Bernard Briks, ojciec superior. – W tym roku zjawisko utrzymuje się wyjątkowo długo. Tatry można było podziwiać w minioną niedzielę (08.01.2006 – przyp. red.) , poniedziałek, we wtorek było trochę gorzej, ale za to wczoraj przejrzystość powietrza była wręcz idealna i szczyty były doskonale widoczne. A jak popatrzyło się przez lornetkę, to miało się wrażenie, jakbyśmy mieli góry na dłoni.”
” Ale to nie koniec niezwykłych wrażeń – Patrząc z mojego okna pokoju czuję się jak w niebie – zapewnia z uśmiechem ojciec superior. – Nad głową mam bowiem piękne, czyste niebo, a poniżej warstwę chmur, wyglądającą niczym morze. Wczoraj na  Świętym Krzyżu w nasłonecznionych miejscach termometry wskazywały plus 20 stopni C.”
Kolejne  zdjęcia  Tatr już w dużo lepszej jakości odnajdujemy w 2010 roku ,już nie w prasie ,ale na stronie Świętokrzyskiego Parku Narodowego
„W dniu 25 stycznia 2010 w godzinach porannych doskonałe warunki pogodowe pozwoliły obserwować Tatry ze szczytu Łysej Góry (Św. Krzyż). Taka dosonał
a widoczność zdarza się bardzo rzadko, są to pojedyncze dni w miesiącach zimowych. Tatry oddalone są od Gór Świętokrzyskich o około 180 km  w linii prostej. Zdjęcia wykonał kolega Janusz Kuszewski – pracownik ŚPN.”
Gdy przeanalizujemy zdjęcie to można stwierdzić , że widać szczyty odległe o około 200 km – Gerlach  199,6 m oraz Kończystą -200, 8 km.
Tatry z Łysej Góry 25 styczeń 2010, fot. J. Kuszewski . Opis szczytów- Paweł Kłak.

Lata 10-te i 20-te XXI wieku – przegląd internetu.

Po roku 2010, gdy dostępność sprzętu (aparatów , lustrzanek, smartfonów ) była większa , zaczęło pojawiać się więcej zdjęć.
Na chwilę obecną rekordowa obserwacja Tatr ze Świętego Krzyża to szczyt Ostra w Tatrach Zachodnich – 210,4 km . Zdjęcie wykonane 7 listopada 2021 r.
Tatry Wysokie widziane z wieży klasztornej na Świętym Krzyżu. Fot. Paweł Kłak
Na chwilę obecną rekordowa obserwacja Tatr ze Świętego Krzyża to szczyt Ostra w Tatrach Zachodnich – 210,4 km . Fot. Paweł Kłak
Relacje słowne , pytania i dalsze poszukiwania.
W wywiadzie Stanisław Huruk dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego opisuje swoją obserwację pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku. „Pod koniec lat osiemdziesiątych jechałem autobusem na Święty Krzyż, gdzie zatrudniony byłem wówczas w Pracowni Naukowo – Badawczej Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Tuż przed wjazdem do lasu zatrzymaliśmy się na przystanku. Przez przypadek popatrzyłem za siebie i… własnym oczom nie uwierzyłem: na horyzoncie majaczyły ośnieżone wierzchołki gór. Wyglądało to trochę jak fatamorgana. Nic dziwnego, przecież w Tatry jest stąd blisko dwieście kilometrów! Nie mogłem doczekać się wjazdu na szczyt, bo chciałem jak najszybciej upewnić się, że nie uległem złudzeniu. Wyskoczyłem z autobusu, pobiegłem na pierwsze piętro muzeum, otworzyłem okno… Wzrok mnie nie mylił… Na południu, daleko ale wyraźnie widać było góry. Nie ulegało wątpliwości, że są to Tatry.”
Będąc ostatnio w Hucie Szklanej „na dalekich widokach” spotkałem byłego pracownika wieży telewizyjnej – pana Romana. Właściwie to nie był zdziwiony, że poluję na Tatry, gdyż podczas  jego kilkudzięsięcioletniej pracy na wieży, Tatry widział wielokrotnie. Najpiękniejsze dla niego były te widoki z inwersją – Tatry na horyzoncie a pod nimi morze  chmur. Co ciekawe, Pan Roman opowiadał, że wielokrotnie na wieżę wpuszczani byli fotografowie lub dziennikarze, których celem było zrobienie zdjęcia właśnie Tatr.  Można te osoby obok wspomnianego Jerzego Chodasiewicza nazwać pionierami tzw. dalekich obserwacji.  Na wieżę czasem przyjeżdżały  także osoby, które polowały „na burze”, dziś nazwalibyśmy ich „łowcami burz”.
Niestety wiele osób,w tym Pana Jerzego Chodasiewicza ,  które  być może posiadały starsze zdjęcia niż te opublikowane w 1997 r. w Słowie Ludu  już nie ma wśród żywych. Może takie zdjęcia posiadają osoby lub rodzina wymienionych w tekście osób  np. Pan Andrzej Szlufik z Huty Szklanej lub ksiądz Bernard Briks.  Na podstawie tych relacji słownych, wydaje się wręcz pewne, że takie zdjęcia miały miejsce wcześniej niż w 1994 r.. Zapewne leżą gdzieś w szufladach lub skryte są na niewywołanych kliszach.
Moim celem pozostaje ich odnalezienie.
Podsumowanie i wykaz chronologiczny obserwacji Tatr ze Świętego Krzyża.
  • 1873 r. – najstarszy potwierdzony zapis o obserwacji Tatr ze Świętego Krzyża – Józef Gacki, książka „Benedyktyński klasztor świętego Krzyża na Łysej Górze” wydana w 1873 roku
  • 1969 r. – Śp. Jerzy Dołegą-Chodasiewicz zostaje kustoszem i mieszkańcem Muzeum Przyrodniczo-Leśnego Świętokrzyskiego Parku Narodowego na Świętym Krzyżu, odtąd regularnie dokonywał obserwacji Tatr
  • 1982 r. i lata 80-te XX wieku – według relacji Andrzeja Szlufika w 1982 roku Tatry można było obserwować przez cały tydzień . Stanisław Huruk opisuje natomiast obserwacje Tatr z końca lat 80-tych.
  • lata 90-te XX wieku i początek XXI – według relacji pracownika RTCN Święty Krzyż wieżę w tym okresie regularnie odwiedzają fotografowie polujący na Tatry
  • 1993 r. – zdjęcie Tatr ze Świętego Krzyża w książce Włodzimierza Sedlaka „Człowiek i Góry Świętokrzyskie”, Książka i Wiedza, W-wa
  • 1994 r. – pierwszy odnaleziony artykuł w gazecie Słowo Ludu , wydanie z 7.12.1994 r – opis obserwacji Tatr z 2 i 3 grudnia 1994 r.
  • 1997 r. – artykuł w gazecie Słowo Ludu z 28.01.1997 – opis obserwacji Tatr z 26 i 27 stycznia 1997 oraz pierwsze opublikowane zdjęcie Tatr (Kończysta 200,8 km) ze Świętego Krzyża – autor P. Polak.2006 r. – artykuł w gazecie Słowo Ludu z 12.01.2006 – opis obserwacji Tatr z kilku dni 8.01-11.01.2006 oraz zamieszczone zdjęcie wykonane dnia 11.01.2006 – autor o. D.Kopyto dodatkowo z tego dnia inne zdjęcie pojawia się na stronie swietykrzyz.pl
  • 2010 r. – opis oraz zdjęcie obserwacji Tatr Janusza Kuszewskiego z 25.10.2010 r. na stronie Świętokrzyskiego Parku Narodowego.
  • 2021 r. – rekordowa obserwacja Tatr ze Świętego Krzyża – 210,4 km do szczytu Ostra – autor Paweł Kłak.